grudnia 06, 2017

Taki grudzień pierwszy od lat i coś o trafionych prezentach od serca

Nie biegnę donikąd



Przez ostatnie lata grudzień był dla mnie miesiącem, który wywoływał wszelkie, skrajne odczucia.
Radość mieszała się ze smutkiem, zmęczenie ze sztucznym entuzjazmem, bezsilność z buntem.

Cały urok i magia nadchodzących świąt, skradziona została przez handlowców, którzy już od drugiego listopada kuszą reklamami, promocjami, wyprzedażami... kto głośnej, kto więcej, kto lepiej...
Ludzie wpadają w tą spiralę zdarzań, działają jak automaty, a budzą się dopiero po wszystkim, często zdziwieni, że już po świętach.

Zewsząd atakują mega okazje. 
Nie masz środków? 
Drobnostka.  
Banki niemal rozdają środki... 
Tylko brać. 
Czerwone napisy z super cenami przyciągają wzrok, a do uszu sączy się świąteczna muzyka... przy której jakoś łatwiej wydaje się pieniądze, a to na nowy zestaw klocków lego, na kolejnego misia do kolekcji, śliczny sweterek, czy następną super modną rzecz, bez której przecież żyć się nie da.
Ludzie, jak zaprogramowani wyciągają ręce po wszystko, światełka migoczą, George Michael śpiewa kolejny raz Last Christmas...
Jeszcze do niedawna tkwiłam w epicentrum tego zjawiska.
Tych kilka lat pozwoliło mi na własnej skórze doświadczyć skrajnych emocji... pozwoliło mi się zachłysnąć, dać się ponieść, dostrzec drugie dno, zweryfikować, zbuntować... i wyhamować, by odszukać magię od nowa...

Ja nie jestem przeciwniczką tego wszystkiego.
Wręcz przeciwnie :) 
Uwielbiam to całe zamieszanie przedświąteczne i ten rozgardiasz, wraz z kupowaniem prezentów, zapachem pomarańczy i niezastąpionym Last Christmas... 
...bo Boże Narodzenie zawsze będzie miało dla mnie zapach pomarańczy i smak orzechów włoskich...
To wyniosłam z przeszłości.

Piszę dziś o tym wszystkim, bo chcę, by ten czas wciąż mógł mieć wiele smaków i zapachów. 
Chcę, by moi bliscy mieli szansę wybrać ulubione i ponieść w przyszłość.
Żeby to wszystko mogło się zdarzyć, trzeba temu owczemu pędowi powiedzieć dość, choćby na trochę.
Zrezygnować z pośpiesznej bylejakości...  i zauważyć tą magię, która znajduje się przecież w nas samych, oraz w najprostszych rzeczach. 
Chce mi się znowu prawdziwie wesołych świąt, bez pośpiechu i zgiełku.
Nie ilość ale jakość, we wszystkim...


Prezenty od serca


Mikołajki, choinka... 
Grudniowe powody do obdarowywania się prezentami.
Ja osobiście wolę prezenty pod choinkę... 
Obojętnie jednak z jakiej okazji te prezenty mają być, lubię je wybierać, by później móc patrzeć na radość w oczach obdarowanych. 
Taki upominek, który cieszy podwójnie, to upominek trafiony. I nie musi być drogi. Ważne, by był od serca.
Świetny wpis na temat kupowania trafionych prezentów znajdziecie u Małgosi :)
Jeśli nie przyda się w tym roku, to może pomysły pozostaną na inne okazje.
Dzisiaj pokażę Wam kilka personalizowanych  kubków, malowaanych ściśle według wskazówek, a zatem prezenty od serca... 
Każdy totalnie z innej bajki, ale każdy o specjalnym znaczeniu.
Ciekawe czy adresaci byli zadowoleni :)
Zacznę nieco świątecznie.


























                        



                                  Ilu ludzi, tyle upodobań... a Kocikowa Dolina stara się sprostać...

                                                                  Dobranoc :)





16 komentarzy:

  1. Kubeczki cudne :)) Uwielbiam całe przedświąteczne zamieszanie, przeróżne dzwięki i zapachy kojarzące się z Bożym Narodzeniem. Tylko, że to wszystko zaczyna się zbyt szybko. W święta jestem już zmęczona. Pamiętam, że kiedyś całe to zamieszanie , zaczynało się ok. 2 tygodnie przed. A najbardziej ludziska szaleli tydzień przed świętami. Mimo wszystko, jest to cudowny czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopuszczam szaleństwo maksymalnie dwa tygodnie przed i w trakcie ;)

      Usuń
  2. Twoje śliczne kubeczki na pewno dla wszystkich są trafionym prezentem:-) ja też wolę prezenty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnie to wychodzi, ale staram się zawsze tak samo Danusiu :)

      Usuń
  3. Masz rację :) Ja już tez przestałam szaleć przed świętami. Nie lubię nerwowej atmosfery pośpiechu, który psuje cały nastrój. Sprawia, że jesteśmy padnięte w święta i nic nam się nie chce :)
    Kubeczki prześliczne, a najbardziej urzekł mnie kubeczek dla Basi - napis ekstra!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym roku postaram się wszystko na spokojnie poukładać...
      Opowiem jak mi poszło ;)

      Usuń
  4. Na jakość zawsze warto postawić. Renifer to mój nr 1.
    Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak... klimatyczny nieco :)
      Też pozdrawiam przedświątecznie :)

      Usuń
  5. Genialny pomysł z "miŁOŚem" na kubeczku! Cudny jest!
    W tym roku świąteczne szaleństwo zaczęło się w sklepach, o zgrozo, już pod koniec października. Nie dajmy się zwariować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorotka, no właśnie to mnie przeraża.
      Właśnie dlatego się nie daję wciągnąć...
      A miŁOŚ... idealny na różne okazje ;)

      Usuń
  6. Kasia Twoje kubeczki to zawsze trafiony prezent. Są tak śliczne, że na pewno każdemu się spodobają :-)Łoś number one :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny pomysł na prezent! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Na święta też staram się omijać ten supermarketowy szał ;) prezenty także staram się przyszykować od serca - samodzielnie zrobione ciastka (choć w tym roku raczej się nie uda) albo zdjęcie rodzinne w ładnej ramce...
    Piękne prezentowe kubeczki - każdy wyjątkowy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. To wszystko Twoje prace? Jestem pod ogromnym wrażeniem! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudowne kubeczki, te z domami bardzo mi sie5podobaja :) sama sobie tez kupilam kilka z motywami swiatecznymi :)

    OdpowiedzUsuń