lutego 03, 2017

W nieświadomości i kubek a'la van Gogh

Dasz radę malnąć coś takiego na kubku?


Beatka, zwana Beatką Beatki, podrzuciła mi zdjęcie z takim właśnie pytaniem...
Oczywiście...odpowiedziałam...tylko daj mi czas.

Grudzień był trudny i intensywny, wraz z Gucią i Karolą prawie zamieszkałyśmy w pracy.
W tak zwanym ,,mędzyczasie'' zerknęłam na podesłaną grafikę i jak obiecałam, tak wzięłam się do malowania.

Nie moje kolory...esy floresy na niebie, jakieś miasteczko poniżej...
No cóż, kubek nie dla mnie...i skoro ma taki być...
Inspirując się zdjęciem, przemyciłam na kubek trochę siebie...jak każdy twórca...
Może trochę mnie poniosła fantazja ;)

Kiedy kubek się suszył, dałam znać, że wkrótce będzie gotowy...oczywiście dodając trzy grosze, że nie wiem skąd ten wzór...ale że wyszło interesująco...

Kasieńko, to van Gogh...


...napisała

O matko, pomyślałam...co za ignorancja z mojej strony...i szybkie szukanie w pamięci, zaskoczenie, konsternacja...przecież jak można było nie wiedzieć...
A jednak można było :)
Żaden wstyd. Ważne, że teraz już wiem i nie mam problemu żeby o tym opowiedzieć :) 
No w pełnej nieświadomości obraz Van Gogha na kubek przeniosłam...efekty poniżej :)
Dodam tylko, że jestem z niego dumna ;)








                                                      ,,Gwieździsta noc'' - van Gogh


                                 a tutaj ciekawostka...zdjęcie ze stronki Art is a way of survival






1 komentarz: