Popularne posty

lipca 22, 2020

Czekasz na tę jedną chwilę i coś dla nowożeńców w stylu retro

Czekasz na tę jedną chwilę i coś dla nowożeńców w stylu retro

Na dobre i na złe...


O ślubach i weselach głośno, w końcu sezon trwa, więc obojętnie co bym tu nie napisała, nie przyćmię ostatnich wydarzeń jakie możemy obserwować na firmamencie...
Dzieją się cuda na kiju, które nie wiem, czy bardziej śmieszą, szokują, czy raczej uświadamiają prosty lud, że równość w niektórych środowiskach inny ma wymiar.
Każda miłość jest pierwsza, najgorętsza, najszczersza... śpiewano, ale granice absurdu dostrzega większość, mam nadzieję.
Ja to jednak starej daty jestem, taka retro Kaśka, chociaż w sercu zawsze maj i dusza niepokorna :) 



W stylu retro


I dotarłam do chwili, gdzie chciałabym jakoś zgrabnie, bez przynudzania połączyć słowa klucze... ślub, retro, podróże i pasja.
Wstęp o ślubach już był.
To teraz będzie o ślubie, na który czekali oboje, czekali na tą jedną chwilę...
Marsz Mendelsona wybrzmiał dla nich niedawno, a ja nareszcie mogę pokazać Wam coś, co namalowałam z myślą o tej wyjątkowej parze, o której opowiedziała mi ich przyjaciółka.
Cudowni oboje, o wspólnych pasjach do podróży oraz starych samochodów, nie mają szans na nudę w życiu, potrafią patrzeć w tą samą stronę i czerpać radość.
Słodkiego, miłego dla Was.
Teraz część wizualna.
Wybaczcie ilość zdjęć, ale wpis jest krótki, to chociaż będzie co pooglądać ;)


Miłość nie polega na tym, aby wzajemnie sobie się przyglądać, lecz aby patrzeć razem w tym samym kierunku.
Antoine de Saint-Exupéry


20 komentarzy:

lipca 15, 2020

Powroty, makowa porcelana i dom Marianków

Powroty, makowa porcelana i dom Marianków

Czas wracać


Kiedy powstawał blog, moja głowa pełna była słów, które bardzo potrzebowałam z siebie wydać na świat. Tematów było na tyle dużo, że z łatwością stukałam w klawiaturę, zamieniając myśli w słowa... później zaskakiwaliście mnie ilością komentarzy, a ja cieszyłam się jak dziecko.
Czas pozwolił mi drobnymi krokami budować to moje miejsce, co spowodowało, że pisanie, które przecież tak dużo mi daje, odpuściłam na konto tworzenia dla Was.
Nie ukrywam, że dopadł mnie także brak pisarskiej weny, co pewnie dotyczy większości blogerów.
Nagle zabrakło tematów, zabrakło też wiary, czy treści są na tyle dobre, żeby puszczać je w obieg... Za nic nie chciałam banałów czy też miernego pisania dla samego pisania, nie mniej jednak artystycznie Kocikowa Dolina wciąż się rozwijała.
Tu nie ustaję i nie odpuszczam, bo na szczęście nie pozwalacie mi na to...
Zawsze powtarzam, że wszystko jest po coś.
Być może trzeba mi było skupienia, kolejnego przewartościowania i kolejnej rozmowy z samą sobą.
Brzmi dziwnie, ale ja nigdy nie byłam szablonowa.
Być może trzeba mi było powodu...
Aż tu niedawno nadszedł mail, który mocno mnie poruszył, bo dotarł aż do serca.
To była niedluga wiadomość, ale na tyle istotna, że nagle blokady same puściły a okiennice otworzyły się szeroko i wpuściły świeżość i jasność...
Dziękuję Pani Sylwio, że przypomniała mi Pani dlaczego mi się chciało.
Czas wracać.


Makowa porcelana



Piękny czas mamy...
Natura obdarowuje nas kolorami, formami, zapachami, czasem nie wiem jak to uchwycić, unieść i zachować. 
Jako miłośniczka życia, radość czerpię skąd tylko się da... a i tak wciąż nienasycona.
Niedawno zachwycałam się polem maków, które mimo swej ulotności, tego roku wyjątkowo długo radowały oczy.
Nie mogłam się oprzeć, by nie zatrzymać ich w kadrze i nie utrwalić na porcelanie.
I tak powstała makowa filiżanka urodzinowa, a skoro maki, to sesja w plenerze, w bardzo wyjątkowym dla mnie miejscu, o którym mam nadzieję napiszę kiedyś więcej, bo warto jest pokazać światu, że istnieją ludzie z pasją, którzy takie miejsca tworzą.


Dom ,,Marianków"



Jest takie zaczarowane miejsce nieopodal Kocikowej Doliny, gdzie zaglądam z nieukrywaną przyjemnością i wciąż nie gasnącym zachwytem.
Wystarczy kilkunastominutowy spacer asfaltową drogą, by dotrzeć do miejsca, gdzie droga łagodnie, ale stanowczo zakręca.
Idąc, już z daleka widać bocianie gniazdo i bramę wjazdową w postaci słupów, bo teren ogrodzony jest roślinnością wszelaką... zatem żadna typowa brama nigdy nie powstała.
Wkraczając na posesję, po prawej stronie znajduje się staw, a dwa kroki dalej oczom ukazuje się stary, bez mała stuletni dom Marianków, bo tak ich nazywamy wśród znajomych.
Każdy kto choć raz tam się zapuścił, poczuje się, jakby wkroczył w inny wymiar, cofnął się w czasie, jakby otworzył furtkę do tajemniczego ogrodu...
Stary, drewniany dom z duszą wita ganeczkiem, na którym stoi stół nakryty zazwyczaj kraciastym obrusem przez pogodną Panią domu, by za chwilę pojawił się uśmiechnięty Pan domu w zawadiackim kapeluszu na głowie, częstujący swojskim winem lub zakwasem z buraków... czym chata bogata.
Tą opowieść snuć można w odcinkach, bo każdy zakątek tego miejsca ma osobną historię, każdy przedmiot duszę, dom zamieszkuje artysta, a dobrym duchem tego domu jest jego żona.
Są tam też dwa koty, a na strychu kto wie czy nie mieszka dytko ;)

Być może wrócę jeszcze do tej historii...
Tymczasem przed Wami sesja makowej filiżanki i sam dom


23 komentarze:

lutego 29, 2020

Człowiek uczy się całe życie... dr.Mateusz Grzesiak i komplet porcelany dla książkomaniaków

Człowiek uczy się całe życie... dr.Mateusz Grzesiak i komplet  porcelany dla książkomaniaków

O tym, że wciąż wierzę w człowieka



Matka natura obdarowała mnie tyloma sprzecznościami, że czasem dziwię się, że to wszystko razem współgra w jednym miejscu, znaczy we mnie konkretnie.
Życie nauczyło mnie czytać drogowskazy, ale mimo ostrożności, zdarza się, że dam się wciągnąć w jakiś boczny nurcik niezbadany i nagle jestem nie tam, gdzie myślałam... do tego nie specjalnie zaskoczona, bo intuicja przecież znaki dymne wysyłała.
Na szczęście dość szybko moja busola odnajduje właściwy kurs. 
Te boczne odnogi to nic innego, jak ludzie, którzy uczą rozumu :)

Taka refleksja spłynęła na mnie niedawno i chcąc jakoś to przerobić, zamieniam swoje myśli w literki, by jako wzrokowiec, przeczytać i zapamiętać te drobne nauki, które pozostawiają mi inni ludzie i za które dziękuję, bo nie ma lepszej metody, niż praktyka ;)

Wciąż jednak wierzę w człowieka i wciąż wierna jestem swoim ideałom, gdzie słowo jest mi droższe od pieniędzy, gdzie lubię być potrzebna, bezinteresowna, a lojalnością, mimo że należy się najpierw mi samej, dzielę się z tymi, którzy na nią zasługują.
I kiedy tak sobie rozmyślam nad intencjami różnych ludzi, którym wydaje się, że wiedzą już wszystko, że mają rację, że nikt nie może mieć innego zdania, a jeśli ma, to już nie jest to wygodne, przychodzi do mnie odpowiedź w postaci na przykład mądrego tekstu, który tak pięknie wyjaśnia te mechanizmy i porusza wiele innych tematów dotyczących człowieka.  


Dr. Mateusz Grzesiak



Moje ostatnie odkrycie to Mateusz Grzesiak - nazywany w mediach najpopularniejszym psychologiem w Polsce, posiada tytuł magistra psychologii i prawa, oraz doktorat z zarządzania, a to nie koniec jego dorobku...
Autor wielu książek i artykułów, mentor i wykładowca, człowiek orkiestra.
Motto którym się kieruje - ,,Stwórz życie, w jakim jesteś najlepszą wersją siebie, masz, czego pragniesz, pomagasz innym i zmieniasz świat''

Pierwszy jego tekst na jaki wpadłam :

Kiedyś zrozumiesz, że…
…życie to zbieranie doświadczeń, a nie rzeczy. Że kilkoro przyjaciół jest ważniejszych niż tłumy nieznanych osób. Że jeden partner na stałe jest lepszy niż wielu od czasu do czasu. Że pieniądze szczęścia nie dają dopiero wtedy, gdy się je ma. Że większość problemów pochodzi z kultury i rodziny, w której się wychowałeś i nie ma nic z Tobą wspólnego. Że największą inwestycją są umiejętności. Że 99% Twoich zmartwień nigdy się nie urzeczywistni. Że to, co czujesz, jest ważniejsze niż społeczne zasady. Że świadomość myśli, zachowań i emocji jest potrzebna w każdej dziedzinie życia. Że wszyscy przechodzą przez podobne etapy w życiu. Że wcale nie byłeś taki mądry, jak myślałeś. Że nie doceniałeś tego, co miałeś, i przeceniałeś to, czego nie miałeś. Że najwięcej do powiedzenia o Tobie mają ci, którzy Cię nie znają. Że jakość życia jest tym lepsza, im bardziej jesteś sobą. Że mając dobry pomysł i determinację oraz ciężko pracując, można osiągnąć wszystko. Że fajnie jest, gdy pomagasz innym. Że wszystko, co się wydarzyło w Twoim życiu, było potrzebne, byś dziś był tu, gdzie jesteś. Że intuicja jest równie ważna, co wiedza. Że to, co kiedyś Cię martwiło, było nic niewartą błahostką. Że chcesz pomagać innym bardziej niż sobie i że bez pomocy sobie nie można pomóc innym. Że z każdego, nawet najgorszego, wydarzenia można wyciągnąć wnioski. Że dopóki nie wybaczysz, nie uwolnisz się od przeszłości. Że ludzi poznaje się w momentach kryzysowych, a nie wtedy, gdy wszystko dobrze idzie. Że masz gorsze zdanie o sobie niż inni o Tobie. Że mało kto Cię tak naprawdę zna. Że nikt za Ciebie nie rozwiąże Twoich problemów. Że nie można uciec od siebie. Że oszukiwałeś siebie bardziej niż inni Ciebie. Że bałeś się przyznać, że się bałeś, i że wstydziłeś się wstydu. Że miłość jest bezpieczniejsza niż udawana obojętność. Że straciłeś czas na wymówki. Że częściej wygrywałeś dzięki swojej pracy niż szczęściu. Że zrobiłeś w życiu rzeczy, dzięki którym innym jest lepiej. Że jesteś OK.
Ściskam
Mat

Nie zamierzam przedrukowywać wszystkiego na jego temat, ale zostawię Wam linki, byście mogli sami dotrzeć, poczytać, odnieść się i zostać, lub zignorować....
O nim samym TUTAJTUTAJ i TUTAJ 



Dla książkomaniaków



Wiedzę czerpiemy w różnoraki sposób, czytając, słuchając, rozmawiając, podróżując, doświadczając, obserwując itd. dopiszcie tu swoje propozycje :)

Przy okazji tematu, dziś coś dla miłośników czytania, książkomaniaków, książkoholików i książkożerców. Komplet, który powstał jeszcze w zeszłym roku i dopiero dziś doczekał się publikacji.
Zdjęć sporo, nie najlepszej może jakości, bo kiedy brak dobtrego światła, moje zapędy fotograficzne się kończą i wychodzi to, co poniżej, mimo szczerych chęci...


38 komentarzy:

stycznia 29, 2020

Iść w stronę słońca, trzecie urodziny bloga i wulkan energii na porcelanie

Iść w stronę słońca, trzecie urodziny bloga i wulkan energii na porcelanie

Blogerką być


Na początku była chęć przełamania stereotypów, jak zawsze właściwie. Pokornie niepokorna to moje drugie imię, byle nie z tłumem, byle w stronę słońca.
A skoro już te farby były...
I tak minęło kilka lat :) 

Właśnie blogowi stuknęło trzy, chociaż maluję dekadę.
Cóż to jest, ktoś powie i pewnie będzie miał rację, ale...
Dopiero wczoraj stawiałam pierwsze kroki w tej przestrzeni, pełna weny twórczej, dziecięcej wręcz ciekawości i chęci dzielenia się, pisząc swój post powitalny 
Pierwszy rok był najbardziej płodny w posty, dziś to ja jestem pełna podziwu dla tej świeżynki, jaką byłam wtedy. Pierwszy rok dał mi rozwinąć pióro, poznać cudwnych ludzi i wejść w blogosferę. Podsumowanie samą mnie zaskoczyło :)
Kolejny natomiast pokazał, że w pewnym sensie, to blogowanie pomogło mi odnaleźć właściwą drogę, tą w stronę słońca. To był rok zmian, trudnych, ale właściwych decyzji jak się okazuje. 
Bilans  dodatni kochani :)


W stronę słońca


Trzy lata blogowania, to nie samo blogowanie.
To przede wszystkim ludzie 💓💓💓💓💓
Ludzie, dla których piszę, tworzę i dzięki którym tu jestem.
To cała masa napisanych literek, postawionych kropeczek, to malowana porcelana, szkło, drewno, tkaniny, to ogromna ilość wykonanych zdjęć i niesamowici ludzie blogosfery działający w socjalmediach, od których wciąż mogę i chcę się uczyć.

Trzy lata temu nikt nie wiedział o co chodzi z tą Kocikową Doliną.
Nazwa dziwaczna, logo narysowane na kolanie...
Dziś Kocikowa Dolina to nie tylko miejsce w internecie.
To sposób na życie dla pokornie niepokornej, czy jak kto woli... niepokornie pokornej ;)
Dziś moja pasja jest moją drogą, drogą w stronę słońca, która daje mi wciąż nową energię do działania i pomysły przynajmniej na kilka żyć :)
Tak podsumowując kończę o tych trzech latach blogowania.


Wulkan energii na porcelanie


Żeby było na temat, że ta energia, że wulkan i że droga w stronę słońca, że pomysłów pełna głowa i ochota wciąż i że PESEL mi w niczym nie przeszkadza...
Poczytaliście to teraz coś dla oczu :)
Dawka energii na porcelanie.
Komplet malowany dla kogoś bardzo wyjątkowego.


35 komentarzy:

stycznia 19, 2020

Zapisane w gwiazdach, podwójnie dorosła i kolejne kubki ze znakami zodiaku

Zapisane w gwiazdach, podwójnie dorosła i kolejne kubki ze znakami zodiaku

Szalony rok


Każdy koniec roku zmusza do podsumowań i refleksji, nawet tych, którzy starają się być oryginalni i udają, że to ich zupełnie nie dotyczy.  
Każdy początek natomiast, do składania sobie obietnic i robienia postanowień na kolejny, nawet tych, którzy zapominają o nich już pod koniec stycznia :)

A jaki był dla mnie?
Pełen wyzwań przede wszystkim, mega kreatywny, różnorodny pod każdym względem, szalony i bardzo długi, chociaż minął szybko...
Wiecie co?
Żaden poprzedni rok nie był nawet w połowie taki zwariowany jak ten.


Zapisane w gwiazdach


Od zawsze wiem, że szczęście to ja mam w gwiazdach zapisane, uwielbiam też wierzyć, że dostajemy pewne cechy wraz z datą urodzenia.
Takie rzeczy po prostu się wie... z resztą, gdzieś kiedyś pisałam już o tym.
Jako zodiakalna waga, którą lubię w sobie, jestem pod wpływem żywiołu powietrza, co w pełni usprawiedliwia pewne rzeczy.
Ale skromnie to zabrzmiało ;)
Kiedy byłam młodą dziewczyną, spotkałam na swojej drodze ludzi, którzy zajmowali się astrologią, dla mne czarna magia, która tylko potwierdziła to, co już sama wiedziałam. Dodali tylko, że co dekadę, od daty urodzenia zaczynając, czeka mnie coś specjalnego, wyjątkowego lub ważnego...
Nie wiem jak to się stało, ale 2019 to była jakaś kumulacja :)

Rok pełen wyzwań, bo w domu trwała jesień średniowiecza pod tytułem remont parteru, który wymagał masy decyzji, kreatywności, łączenia materiałów, dobierania kolorów, dodatków i szukania po całej Polsce drzwi na przykład.  
Równocześnie kończył się czas na rozliczenie mojego projektu, po drodze siedemdziesiąte urodziny mojej mamy, sanatorium wzywało, by stawić się początkiem marca, remont wciąż trwał.
Wszystko działo się równocześnie.
Marzyłam, by odpocząć od decyzji, od ciężaru ich podejmowania, od ciągłej obecności wszechobecnego bałaganu.
Wsiadłam za kierownicę i pojechałam odpocząć. Każdy powinien móc to zrobić.
A później już się potoczyło...
Każdy miesiąc tego intensywnego roku miał dla mnie prezent.
Wyjazdy, wesele i bal urodzinowy... tym razem mój :)


Podwójnie dorosła


To były najlepsze urodziny w moim życiu.
Trudno było przywyknąć do tej cyfry z przodu, bo jakiś czas temu ustaliłam swój wiek na czterdzieści osiem i trzymałam się go kurczowo dwa lata :)
Ta pięćdziesiątka taka jakaś dorosła mi się wydawała, zbyt dorosła jak dla mnie... ale kurczę, tym razem nie ja tu ustalałam zasady...
Jeszcze raz dziękuję wszystkim, że zechcieli świętować ze mną ten czas.
Dziękuję, że raz w życiu mogłam zostać królową balu, dziękuję za Waszą kreatywność i że wam się chciało.
Uwierzcie, doceniam z całego serca. Byliście wspaniali.
Nigdy wcześniej nie byłam na takiej imprezie, gdzie wszyscy dali się wciągnąć w pewien scenariusz i bawili się z całego serca :)
Swoim dzieciom i mężowi dziękuję za niespodziankę rocznicowo urodzinową.
Spędzić pięćdziesiątkę w Barcelonie razem z Wami - bezcenne.

To nie koniec...

Jeszcze Barcelona w duszy mi grała, jeszcze sangrija nie przestała krążyć w żyłach, a już witałam Rzym.
W październiuku zrealizował się urodzinowy prezent dla mojej mamy, pięciodniowa rzymska przygoda, którą zafundowaliśmy jej wraz z bratem, chociaż pojechałam tylko ja... i Stefan.
Poznałam przy okazji fantastycznych ludzi, z którymi mam kontakt do teraz.
Piękne miejsca, niesamowite zabytki, które znałam tylko ze zdjęć, cholernie bolące nogi i na koniec nadmorskie plażowanie w październiku, kiedy u nas był już mrozik... tego nie da się zapomnieć.
Listopad i grudzień był pracowity jeszcze bardziej niż na przełomie roku, co pozwoliło mi realizować się zawodowo.
Czyż to wszystko to nie jest szczęście zapisane w gwiazdach?
Czy data urodzenia i znaki zodiaku nie bywają kluczowe?
Ja tak właśnie lubię myśleć, a myśl tworzy rzeczywistość :)


Znaki zodiaku


Temat znaków zodiaku, szczęścia zapisanego w gwiazdach przewija sie w tym poście, więc czas pokazać tematycznie pasujące tu kubki.
Malowałam je jeszcze latem, ale zostawiłam na okoliczność tego wpisu...


36 komentarzy:

grudnia 31, 2019

Życzenia Noworoczne i klimatyczne, zimowe filiżanki.

Życzenia Noworoczne i klimatyczne, zimowe filiżanki.

Tym razem dla mnie samej


W przyszłym roku życzę sobie:
Miłości, nadal tej bezwarunkowej
Ludzi wokół siebie, którzy są bezwarunkowo
Zwięrząt, szczęśliwych w domu
Wdzięczności, aby nie zapominać
Pracy, zapierającej dech, mnóstwo
Światła, w sercu
Błysku, w oczach
Radości, jak najwięcej
Bycia sobą, zawsze
Ciepła i wyrozumiałości, dla siebie i innych
Czasu, dla siebie
Rozwoju, na wszystkich poziomach
Siły, aby opanować wyzwania
Jeśli błędów, to aby jak najmniej i wynoszenia z nich wniosków
Dążenia swoją drogą, tak jak chcę, a nie jak powinnam
Wybaczania, szybkiego
Zdrowia, szczęścia, bez szukania
Wiary w siebie, bez zwątpień
Wytrwałości, we wszystkim
Wyolbrzymiania, ale szczęścia i radości
Śmiechu i uśmiechów, dużo wokół siebie i do siebie
Prawdziwych przyjaciół, bezwarunkowych z serca i z sercem
Świadomości, coraz głębszej
Wiedzy, nauki na każdym kroku
Marzeń i celów, spełnienie
Tych małych i dużych, krok po kroku
Bycia pomocą, światłem i inspiracją, dla innych
Przekazywania wiedzy, każdemu kto poczuje
Śmiechu, pokoju i pokoju, głębokiego, w sercu
Połączenia, z duszą
Schylania się/patrzenia z góry, aby podać rękę pomocną
Pokazywania ludziom świat, oczami zwierząt
Budowanie zaufania, poczucia bezpieczeństwa i bezwarunkowej miłości, zwierzętom
Dziękuję, że mogę być i będę najlepszą opcją SIEBIE
dziękuję że zawsze są ze mną 🦄🐲😇🐾🦉🦄😇🙏😊
(treść zapożyczona, nie znam autora, ale mocno utożsamiam się z treścią)

Zimowy klimat na filiżankach


W tym roku zima nas nie obsypała śniegowym puchem... poskąpiła tak wyczekiwanej bieli. 
I jakże to, tak całkiem bez śniegu?
No cóż... klimat trzeba stworzyć samemu.
Udekorowałam dom, choinka pyszni się ozdobami, a dla Was powstawały klimatyczne filiżanki z nowo zaprojektowanym wzorem.
Bardzo się cieszę, że mogłam go dla Was malować.


18 komentarzy:

października 25, 2019

Historia jednej miłości... filiżanki dla dwojga

Historia jednej miłości... filiżanki dla dwojga

Jesienne powitanie


Witajcie po przerwie kochani

Kocikowa Dolina mimo zmniejszonej ostatnio aktywności blogowej, działa intensywnie, rozwija się i stara sprostać wyzwaniom.
Mam wrażenie, że ostatnio jestem wszędzie, bez przerwy i wciąż.
Bardzo trudno jest być wszędzie :) 
Kto zagląda do Kocikowej Doliny przez inne kanały, ten wie nieco więcej... oj, napiszę pewnie niezłe podsumowanie tego szalonego roku w grudniu.

Chociaż kocham literki i kropeczki, to tak samo kocham pędzle i farby i to, że mogę dzięki Wam przeżywać z Wami rozmaite historie, które przecież towarzyszą każdemu zamówieniu.
Kiedy zasiadam do pisania, zawsze obawiam się, żeby nie pisać banałów, żebyście czytali z zainteresowaniem... tu mam na myśli tych, którzy lubią poczytać, bo wzrokowcom zawsze mam coś do pokazania ;)


Historia jednej miłości...


Zacznę od tego, że nie wierzę w przypadki...
Jeszcze latem napisała do mnie przemiła Pani Karolina.
Bardzo jej zależało, żebym stworzyła komplet filiżanek dla bliskich jej ludzi, którzy stawiają ważne kroki w przyszłość.
Od słowa do słowa, czytając historię tych dwojga, w głowie powstawał zarys tego, co chciałam umieścić im, jako znak, że to już czas, jako amulet, który w jakiś sposób pomoże spojrzeć we wspólną przyszłość, pomoże uwierzyć...

Ona - piękna, młoda, pełna apetytu na życie, z psem u boku, zakochana w morzu i w nim.
On - ostrożny, po przejściach, marzący o wspólnym domu, z nadzieją patrzący w przyszłość.

Tych informacji otrzymałam nieco więcej, by móc spersonalizować tą porcelanę w taki sposób, by nabrała mocy sprawczej :) 
Dzieli ich tylko odległość...
W takich sytuacjach mam poczucie misji i w malowanie wkładam przesłanie.


Góra z górą się nie zejdzie...


Napisałam, że nie wierzę w przypadki, a nie rozwinęłam tej myśli.
Do sedna...
Zawsze po ustaleniach wszelkich, nadchodzi czas na wymianę potrzebnych danych i od słowa do słowa, okazało się że...
...filiżanki pojadą do miejsca, gdzie się wychowałam, spędziłam dzieciństwo i młodość, że pojadą w moje strony, gdzie została połowa mojego serca, a osoba, która jakimś cudem trafiła na mnie w tym jakże przepastnym i wielopłaszczyznowym świecie internetu jest związana z ludźmi, których znałam, z którymi też związane było moje życie.
I co?
Góra z górą się nie zejdzie, powiadają, a ludzkie losy się przeplatają...

A teraz pokażę Wam co powstało z opowiadań i mojej wyobraźni.



30 komentarzy: