lipca 15, 2020

Powroty, makowa porcelana i dom Marianków

Czas wracać


Kiedy powstawał blog, moja głowa pełna była słów, które bardzo potrzebowałam z siebie wydać na świat. Tematów było na tyle dużo, że z łatwością stukałam w klawiaturę, zamieniając myśli w słowa... później zaskakiwaliście mnie ilością komentarzy, a ja cieszyłam się jak dziecko.
Czas pozwolił mi drobnymi krokami budować to moje miejsce, co spowodowało, że pisanie, które przecież tak dużo mi daje, odpuściłam na konto tworzenia dla Was.
Nie ukrywam, że dopadł mnie także brak pisarskiej weny, co pewnie dotyczy większości blogerów.
Nagle zabrakło tematów, zabrakło też wiary, czy treści są na tyle dobre, żeby puszczać je w obieg... Za nic nie chciałam banałów czy też miernego pisania dla samego pisania, nie mniej jednak artystycznie Kocikowa Dolina wciąż się rozwijała.
Tu nie ustaję i nie odpuszczam, bo na szczęście nie pozwalacie mi na to...
Zawsze powtarzam, że wszystko jest po coś.
Być może trzeba mi było skupienia, kolejnego przewartościowania i kolejnej rozmowy z samą sobą.
Brzmi dziwnie, ale ja nigdy nie byłam szablonowa.
Być może trzeba mi było powodu...
Aż tu niedawno nadszedł mail, który mocno mnie poruszył, bo dotarł aż do serca.
To była niedluga wiadomość, ale na tyle istotna, że nagle blokady same puściły a okiennice otworzyły się szeroko i wpuściły świeżość i jasność...
Dziękuję Pani Sylwio, że przypomniała mi Pani dlaczego mi się chciało.
Czas wracać.


Makowa porcelana



Piękny czas mamy...
Natura obdarowuje nas kolorami, formami, zapachami, czasem nie wiem jak to uchwycić, unieść i zachować. 
Jako miłośniczka życia, radość czerpię skąd tylko się da... a i tak wciąż nienasycona.
Niedawno zachwycałam się polem maków, które mimo swej ulotności, tego roku wyjątkowo długo radowały oczy.
Nie mogłam się oprzeć, by nie zatrzymać ich w kadrze i nie utrwalić na porcelanie.
I tak powstała makowa filiżanka urodzinowa, a skoro maki, to sesja w plenerze, w bardzo wyjątkowym dla mnie miejscu, o którym mam nadzieję napiszę kiedyś więcej, bo warto jest pokazać światu, że istnieją ludzie z pasją, którzy takie miejsca tworzą.


Dom ,,Marianków"



Jest takie zaczarowane miejsce nieopodal Kocikowej Doliny, gdzie zaglądam z nieukrywaną przyjemnością i wciąż nie gasnącym zachwytem.
Wystarczy kilkunastominutowy spacer asfaltową drogą, by dotrzeć do miejsca, gdzie droga łagodnie, ale stanowczo zakręca.
Idąc, już z daleka widać bocianie gniazdo i bramę wjazdową w postaci słupów, bo teren ogrodzony jest roślinnością wszelaką... zatem żadna typowa brama nigdy nie powstała.
Wkraczając na posesję, po prawej stronie znajduje się staw, a dwa kroki dalej oczom ukazuje się stary, bez mała stuletni dom Marianków, bo tak ich nazywamy wśród znajomych.
Każdy kto choć raz tam się zapuścił, poczuje się, jakby wkroczył w inny wymiar, cofnął się w czasie, jakby otworzył furtkę do tajemniczego ogrodu...
Stary, drewniany dom z duszą wita ganeczkiem, na którym stoi stół nakryty zazwyczaj kraciastym obrusem przez pogodną Panią domu, by za chwilę pojawił się uśmiechnięty Pan domu w zawadiackim kapeluszu na głowie, częstujący swojskim winem lub zakwasem z buraków... czym chata bogata.
Tą opowieść snuć można w odcinkach, bo każdy zakątek tego miejsca ma osobną historię, każdy przedmiot duszę, dom zamieszkuje artysta, a dobrym duchem tego domu jest jego żona.
Są tam też dwa koty, a na strychu kto wie czy nie mieszka dytko ;)

Być może wrócę jeszcze do tej historii...
Tymczasem przed Wami sesja makowej filiżanki i sam dom























                                             Ilość zdjęć powala, ale nie mogłam się powstrzymać...

                                                                           Kasia 








23 komentarze:

  1. Z doświadczenia wiem, że osoby obdarzone zdolnościami plastycznymi mają zdolności także by czarować słowem i nie uwierzę w to, że mogłabyś być "szablonowa"... To niewykonalne, a zdjęcia piękne. zazdroszczę "oka", żeby umieć zrobić takie zdjęcia trzeba umieć patrzeć w specjalny, artystyczny sposób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie Ci dziękuję za te ciepłe słowa Iwonko, z Twoich ust to wiele znaczy :)

      Usuń
  2. kochana ciesze się ze wróciłaś i to z jaką wspaniałą makowo- sielską pompą :) wiem o czym piszesz, czasami człowiek wpada w jakiś taki pusty pokój i nic mu się nie chce, a nawet jak chce to nie ma się pomysłu

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty nie tylko powinnaś przelewać uczucia na filiżanki, ale powinnaś pisać książki. Krótkie opowiadania codzienności zwieńczone bardzo pozytywnymi uczuciami. Ludziom brakuje słów i emocji pozytywnych. Otoczenie ciągle spieszących się światem i emocjami negatywnymi chłonie jak gąbka każdą pozytywną emocje. Masz dar do przekazywania do tego stopnia, że czytając pojawia się gęsia skórka i chęć umiłowania rzeczy prostych i doskonałych zarazem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisanie... wciąż mam z tyłu głowy taką myśl, może kiedyś... dziękuję za Twoje słowa

      Usuń
  4. Powroty są budujące. Moim zdaniem w pisaniu nie chodzi tylko o to, aby być nieszablonowym, zaskakiwać i poruszać...Pisanie może być potrzebą serca i duszy. Jest tylko nasze i obawy są niepotrzebne.
    Makowa filiżanka i stuletni dom pięknie wpisują się w klimat lata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam jakąś blokadę i wszystko wydawało mi się naciągane, jakby na siłę... a to nie moja bajka.
      Dziękuję za te ciepłe słowa :)

      Usuń
  5. Kasiu, bardzo się cieszę, że jesteś z powrotem, brakowało mi Ciebie i często zaglądałam, czy może jest nowy post <3
    Komplet zachwyca, jak zawsze, kocham maki i mam je w ogródku :)))
    A ostatnie zdjęcia pokazują bajkowe miejsce, gdzie czas się zatrzymał <3
    Ściskam Cię serdecznie, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agunia, jakże cieszę się, że są tacy, którzy zechcieli poczekać
      Uściski i dziękuję że jesteś :)

      Usuń
  6. Sam domek robi wrażenie, Filiżanka jest przecudna ! Widać, że włożyłaś w nią serce. A co do pisania na blogu, z własnego doświadczenia wiem, że warto robić sobie przerwę. Ja piszę zazwyczaj gdy mam wenę i czas na zapas i to mnie nie raz uratowało od tego by na blogu było za bardzo pusto.

    OdpowiedzUsuń
  7. Porcelana piękna jak malowana, jestem nią zauroczona. Myślę, że warto raz na czas odpocząć od bloga i pisać tylko wtedy gdy jest wena

    OdpowiedzUsuń
  8. Jesteś zawsze autentyczna, więc to, czy będziesz często, czy rzadko, nie ma większego znaczenia. Przynajmniej dla mnie. Ważne, że wiem, że czytam CIEBIE, a nie teksty wymuszone.
    Hmmm...a gdzie moje kubeczki? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu, bywam niepokorna, nawet w stosunku do samej siebie, ale w zgodzie z sobą zawsze.
      A kubeczki przywiozę osobiście... ;)

      Usuń
  9. Maki na porcelanie urzekają, zresztą jak wszystkie Twoje prace.

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak to jest, że każdego dosięga taki stan, potrzeba jakiegoś bodźca, impulsu by wrócić i oddać się ze zdwojoną siłą. Nie ma tego złego :) zaliczyłaś powrót w wielkim stylu :) wspaniały tekst, cudowne zdjęcia i te maki zachwycające :) Gratuluję :) jesteś niesamowita :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu nie miałam weny by pisać, a mam tyle do pokazania...
      Dziękuję za ciepłe słowa Justynko <3

      Usuń
  11. Chętnie poszłabym z Tobą na spacer. A maki zachwycające!

    OdpowiedzUsuń
  12. Kocham maki, od dziecka. Jak chodziłam z babcią lub rodzicami po polach, to zachwycałam się nimi. Zresztą wieś, sielskość, to zdecydowanie moje klimaty. A Twoje filiżanki kocham, kocham, kocham. Ciągle rozmyślam jaki motyw mogłabym u Ciebie zamówić. :)

    Kochana, tak się cieszę, że wróciłaś. Ważne, że zrobiłaś to w zgodzie ze sobą, nie na siłę. A taki odpoczynek od blogowania, pisania też jest potrzebny. Sama mam teraz ogromny problem z doborem słów, z pisaniem składnych i ładnych zdań. Idzie mi ciężej niż zwykle. Zrobiłam przerwę, bo byłam na cudnym urlopie, ale nie wróciłam w pełni do tego mojego najlepszego pisania. I to mnie martwi. Trzymaj się Kochana, przytulam ciepło i mam nadzieję, do zobaczenia na żywo! <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Chyba każdy ma takie chwile. Na szczęście ktoś Cię poruszył na tyle, ze wróciłaś. Czarujesz nas pięknem, czy to słownym czy uwiecznionym na porcelanie. A my spokojnie poczekamy ile będzie trzeba.
    A Twoje maki cały czas mam w pamięci. Najpiękniejszy motyw... ☺️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blogowanie to odpowiedzialność...
      Nie wiadomo dokąd trafiamy i kto nas czyta.
      Kolejny raz do mnie to dotarło.

      Usuń
  14. Miałam też kilka razy takie blokady wewnętrzne, nawet do tego stopnia, że poprzednie dwa blogi zlikwidowałam. Ostatnio też zaliczyłam dość długą przerwę. Mimo, że mam napisanych kilka roboczych postów, to jakoś nie miałam weny, żeby je doszlifować i opublikować. Chyba większość blogerów ma takie przerwy w blogowej aktywności. Tak więc doskonale Cię rozumiem, ale bardzo się cieszę, że wróciłaś i będziemy mogli znowu podziwiać Twoje przepiękne malunki :). Filiżanka jest cudowna, maki baśniowe! Domek uroczy, trochę mi przypomina domek mojej babci :).

    OdpowiedzUsuń