września 01, 2019

Nowy rok szkolny, dziadek Bolek i jarzębinowy komplet filiżanek

Wakacje, znów będą wakacje


Wrzesień przywitał nas ciepłem promieni słonecznych. 
W powietrzu unosi się zapach wysuszonech traw, ziół i ten unikalny, ciepły wciąż powiew dojrzałego powietrza... tak, tak o tym myślę, kiedy zamykam oczy i wciągam do płuc to wszystko na raz, by wystarczyło mi na długo.
Właśnie zaczyna się nowy rok szkolny.
Ten czas zawsze kojarzy mi się z jarzębiną, białymi podkolanówkami i moim dziadkiem...
Kiedy byłam małą dziewczynką, świat wyglądał zupełnie inaczej.
Po za tym, że wszystko było jakby większe, to byłam też bliżej natury.
Nikt wtedy nie siedział w domu na własne życzenie. Nikomu z nas nie śniło się o komputerach, kiedy całkiem sprawnie liczyło się na liczydle, wiedzy szukało się w encyklopedii, doświadczenia w książkach, a przygód na własną rękę z całą gromadą dzieciaków z okolicy.
O przygodach z dziecństwa powstanie kiedyś wpis... bo warto wspomnieć tu choć kilka, najbliższych mi postaci i opowiedzieć niektóre historie. 
Jak to dobrze, że nie było wtedy telefonów komórkowych, a rodzice wierzyli, że mają grzeczne dzieci...


Dziadek Bolek


Jako mała dziewczynka, mieszkałam w wielopokoleniowym domu, w którym w 3 pokojach mieszkało osiem osób. Tam to dopiero się działo...
Kiedyś opowiadałam o tym nieco TUTAJ i TUTAJ...
Dziś znów przybliżę postać dziadka Bolka, dzięki któremu wiedziałam jak pozyskać sok z brzozy... że szyszki to świetny materiał na opał, jak wygląda rumianek i inne zioła, oraz to, że jarzębinę można wykorzystać nie tylko do robienia korali :)
I ja dziś o tej jarzębinie właśnie chciałam, a rozpisałam się o zupełnie innych rzeczach...
Dziadek, niewysoki człowiek o spokojnym usposobieniu, miał swoje patenty na różne rzeczy.
Do obcinania jarzębiny służył specjalny przyrząd, który pozwalał mu sięgnąć precyzyjnie po kiść, stojąc pod drzewem. Spryciarz zamontował sekator na baaardzo długiej, prostej tyczce, dowiązał mocny sznurek i pociągając za niego, ciął w odpowiednim miejscu, a piękne, czerwone korale lądowały na płachcie rozłożonej pod drzewem. Moim zadaniem było zbierać cenne owoce.
Czułam się bardzo potrzebna, a babcia miała ze mną chwilę spokoju...
Później wieźliśmy tą jarzębinę do leśniczówki, a dziadek miał dodatkowe dukaty :)


Jarzębina 


I tym sposobem dotarłam do sedna...
Komplet jarzębinowych filiżanek  mam Wam do pokazania. 
Końcówka lata i słoneczne kolory zamknięte na porcelanie będą rozświetlać niejeden zimowy dzień.
Jak Wam się podoba ?







                                Cudownej niedzieli kochani, korzystajcie z promieni słonecznych








37 komentarzy:

  1. Nie mieszkałam z Dziadkami, ale każde wakacje u Nich spędzałam. Wcale nie marzyłam o wyjazdach na kolonie, obozy czy zagraniczne wczasy. Czas spędzony na wsi uważam za najpiękniejszy wypoczynek i gdy7bym mogła cofnąć czas, niczego bym nie zmieniła.
    Z niecierpliwością. Kasiu, będę czekać na Twój wpis o przygodach z dzieciństwa.
    I choć jarzębina kojarzy mi się z jesienią, za którą nie przepadam, komplet filiżanek z jej motywem jest przecudny.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorotka, wszystko powoli ponadrabam... ostatnio tak mało czasu mam na blog. Rzeczywiście, opowieści o tym, gdzie licho mnie czasem poniosło, zasługują na wzmiankę :)
      Tymczasem pozdrawiam Cię ciepło :)

      Usuń
  2. Śliczne filiżanki z motywem jarzębiny. Aż nabrałam ochoty na herbatę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne te filiżanki, ja mieszkałam z dziadkami, mój mąż też, ale nasze dzieci niestety nie mają takiej możliwości.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale ślicznie są malowane. To skarb w domu. Szkoda, że akurat na 1 września przynajmniej u nas spadła mega temperatura i musiałam wyciągać nawet sweter.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak tu miło.A filiżanki piękne....

    OdpowiedzUsuń
  6. Toż to małe arcydzieła! Ale masz zdolności! U mnie ciężko z kotem ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudne te filiżanki! Idealne na jesienną kawkę <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeju,jakie cudności! <3
    ps. Spisuj te historie koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Znów zaczarowałaś filiżanki:) jestem zachwycona tym jak dobrałaś kolory... to esencja września. Cudo!
    Jak czytałam Twój opis dzieciństwa to aż... zaczęłam Ci zazdrościć :) piszesz o świecie, którego już nie ma i który jest zamknięty dla mnie (za młoda jestem:)) i dla następnych pokoleń, bo wszystko się zmienia... Dziękuję że podzieliłaś się swoimi odczuciami i wspomnieniami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam po prostu świetną pamięć, zwłaszcza do szczegółów... dzęki temu, wszystko to, co już odeszło, wciąż żyje we wspomnieniach.

      Usuń
  10. Piękne są te filiżanki! Uwielbiam takie gadżety. Sama krótko mieszkałam u dziadków, ale trwało to max pół roku :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetne są. Ja wspominam magicznie wakacje u dziadków. Z szarego miasta na Śląsku, do zielonych gór, zawsze ciepło bo okres wakacyjny, plus babcia rozpieszczała. Więc to byl zawsze wyjazd jak do innej krainy

    OdpowiedzUsuń
  12. Każdy przechowuje w pamięci okruchy wspomnień bliskich sercu, takich właśnie z innej krainy :)
    Pozdrawiam Cię Mateusz.

    OdpowiedzUsuń
  13. Przepiękny wzór, takie w sam raz na jesienną herbatę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jarzębinę widzę z okna mojej kuchni. W tym roku bardzo obrodziła i wygląda cudownie :) Tak mi się skojarzyła z Twoją filiżanką :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękna opowieść i cudne filiżanki.
    Jarzębina teraz dojrzewa o wiele wcześniej, a dla mnie konie wakacji to nie koniec lata. Jeszcze wiele sobie po pogodzie obiecuję.

    OdpowiedzUsuń
  16. Przepiękne filiżanki, motyw jarzębiny okazuje się, że jest bardzo wdzięczny :) bardzo lubię jarzębinę - robię z niej pyszną nalewkę :) czekam do pierwszych przymrozków :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kochana Ty wiesz, że ja jestem zakochana już od jakiegoś czasu w Twoim rękodziele. Najchętniej to bym wszystkie Twoje prace wykorzystała, by pić w nich moją ulubioną kawę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kasiu Twoje historie są niesamowite :) powinnaś zebrać całe swoje życie do kupy i napisać książkę :) byłaby to super powieść :) na Lofotach pierwszy dzień września przywitał nas cudowna pogodą i wszędzie widziałam jarzebine :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Piękne wspomnienia i filiżanki Kasiu :) Musiałaś mieć wspaniałe dzieciństwo przy takim towarzystwie :) U nas łącznie z rodzicami było nas 6, ale codziennie przychodziła babcia i mną się opiekowała, kiedy rodzeństwo było w szkole. Tęskniłam za nimi, lubiłam to zamieszanie, ale babcią też było fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Uwielbiam Twoje dzieła, każde cudowne. Mnie jarzębiny kojarzą się z końcem wakacji, koralami i sokiem... a teraz i z Twoimi filiżankami.

    OdpowiedzUsuń
  21. Piękny zestaw masz niesamowity talent
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak byłam mała chodziłam nad jezioro takimi jarzębinowymi alejkami do dnia dzisiejszego to wspominam . Filiżanki jak zawsze cudne ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Piękne jarzębinowe wspomnienie. Utrwalone na filiżankach... Ach...☺️

    OdpowiedzUsuń
  24. Ciekawie musieliście mieć w tyle osób ;) filiżanki piękne, ale to talerzyki podobają mi sie bardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Cudne te filiżanki. Uwielbiam jarzębinę <3 Z dziadkami na wsi spędzałam prawie wszystkie wakacje. Oboje mnie wielu wspaniałych rzeczy nauczyli, za co ogromnie im dziękuję. Może i ja opowiem o swoim dzieciństwie :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Wspaniałe filiżanki :) aż by się chciało takie mieć lub stworzyć je samodzielnie. Kawka pita w takim komplecie to rarytas

    OdpowiedzUsuń
  27. Cudna ta filiżankowa jarzębina... taka, hhhm, ciepłojesienna :) a wiesz przecież jaki mam stosunek do jesieni ;) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  28. WOW!!! Cudowne!!!! Jak zawsze jest na czym oko zawiesić :)

    OdpowiedzUsuń