stycznia 27, 2019

Urodziny bloga, niespodziewajka i Świeradów Zdrój na porcelane

Urodziny bloga, niespodziewajka i Świeradów Zdrój na porcelane

Małe podsumowanie?


Niedawno skończył się rok.
Zazwyczaj wtedy każdy robi jakieś podsumowania, zaczyna wdrażać postanowienia, obiecując poprawę i tłumaczy się z niewykonania poprzednich. 
U mnie nic takiego nie nastąpiło, bo mi na to moja przekora wrodzona nie pozwala.
Bo wymyśliłam sobie, że u mnie to ma być jakoś wyjątkowo, inaczej, niebanalnie...
Czasem sama nie wiem o co mi chodzi, ale chodzi mi o to bardzo mocno :) 
I dziś nagle mnie olśniło.
Przecież właśnie mnęły dwa lata mojego blogowania.
Minęły jak z bicza strzelił.
Jakby to było wczoraj, klepałam pierwszy powitalny post post, a głowa pełna była tematów.
Tutaj wspomnę kopniaka w tyłek od Małgorzaty z bloga Daylicooking, która mnie mocno zmotywowała i jakby do dna dzisiejszego czuję jej palec na pulsie. Nie sposób nie pomyśleć o Beti, pierwszej blogerce jaką poznałam z bloga Kruche babeczki... 
Mają dziewczyny charyzmę :)

I teraz jak nie podsumować?
Chociaż w skrócie... bo nie lubię długiego przynudzania.
Nie mam zamiaru wyliczać po kolei co się zdarzyło, bo wszystko bowiem co miało miejsce, wydarzyć się miało. Wydarzyć się musiało, bym mogła dziś z zupełnie innej perspektywy patrzeć i kontynuować proces rozwoju.

Dwa lata temu


Co było dwa lata temu?
Gdzie byłam?
Kim byłam?

Dokładnie dwa lata temu czułam, że dotarłam do muru, którego nie mam zamiaru rozbijać głową.
Pracowałam wtedy w salonie jubilerskim, w galerii handlowej, w osłabionym składzie od ponad pół roku i liczyłam, że nowy rok przyniesie mi jakieś rozwiązanie, zdając sobie sprawę, że to nie nastąpi.
Wręcz przeciwnie, działo się coraz więcej spraw, które wywoływały mój wewnętrzny bunt.
Jestem pokorna niepokornie...
Rozpoczynał się piąty rok tkwienia w toksycznej sytuacji, a nie ma nic gorszego niż tolerowanie ludzkiej głupoty w imię lojalności.
Dopiero później dotarło do mnie, że lojalność to wspaniała cecha, jeśli jest się lojalnym najpierw w stosunku do samej siebie.
Ta nauka zajęła mi sporo czasu, na szczęście miałam swoje malowanie.
Wszystko jest po coś.
Później już się potoczyło.
Zmiany, zmiany, zmiany...
Inwestycja w rozwój i pierwszy udział w konferencji blogerskiej w Poznaniu.
Tam dostaje się zastrzyk wiedzy i motywacji, a co najważniejsze, poznaje się innych blogerów.
Idąc tą drogą intuicyjnie robiłam swoje.
Wspierał mnie Pan mąż, bo Kocikowa Dolina zaczynała nabierać rozmachu i wychodzić po za hobby. Trzeba było wypróbować czy jest szansa, by to wszystko mogło stać się pasjonującym zawodem.
W międzyczasie kolejne blogerskie zjazdy, kolejne warsztaty i nabieranie doświadczenia.
Poznawanie możliwości socjalmediów i poznawanie blogerów, których blogi się czytało.
Rok temu zastanawiałam się czy jestem blogerką ...

Dzisiaj... 


Masa pomysłów zaowocowała napisaniem projektu i pozyskaniem środków na dalszy rozwój.
Mam swoją firmę i tworzę powoli pracownię plastyczną w nieco szerszym zakresie.
Nie mówiłam o tym wcześniej, bo ne wiedziałam, czy moje działania będą owocne.
Co jeszcze?


Niespodziewajka 


W drugie urodziny bloga dostałam informację, że Kocikowa Dolina została doceniona przez portal www.kobietytomy.pl, który ulokował mnie wśród czterech polskich projektantów, proponujących coś wyjątkowego na prezent...
Sami poczytajcie TUTAJ
Oczywiście jestem zaskoczona i uradowana i pięknie dziękuję za wyróżnienie :)


Świeradów Zdrój


Dziś pokażę Wam komplet porcelanki, który nie był łatwy w wykonaniu.
Dlaczego akurat dziś  Świeradów Zdrój?
Po pierwsze primo 😂  szykuje mi się wyjazd do sanatorium, który jest ciągiem dalszym historii o lojalności...
Po drugie primo 😂 chętnie odwiedziłabym właśnie to miejsce, niestety takich życzeń NFZ nie spełnia, hahaha...
Po trzecie primo 😂 porównując umiejętności te sprzed dwóch lat, a obecne... progres jest widoczny, to zaprezentuję...












                                                Pozdrawiam Kochani - Kasia

stycznia 18, 2019

Dziwny jest ten świat... ołowiane puzzle i gdzie jest miłość ?

Dziwny jest ten świat... ołowiane puzzle i gdzie jest miłość ?

Zamiast podsumowania roku


Ostatnimi czasy czuję się jakbym miała zwolnione obroty.
Ja wiem, że temat ten przewija się przez moje posty od dłuższego czasu, ale nie napiszę przecież, że wszystko się pięknie układa, jak puzzle dla dzieci...
Wiecie co?
To raczej puzzle, które są z ołowiu i ciężko je dopchnąć jeden do drugiego, chociaż dokładnie wiadomo gdzie pasuje każdy kawałek.
Ale wydumałam...
W przedświątecznym poście pisałam Wam, że Kocikowa Dolina wciąż się rozwija.
Z mojego niewielkiego centrum dowodzenia światem, jakim była malinowa kanapa i malutkiego kącika, gdzie powstawały wszystkie malowane dla Was rzeczy, wkrótce przenoszę się do swojej pracowni. 
Szumnie brzmi :) 
Dodam więc... do pracowni, która jest w trakcie... hmm... w trakcie dopychania innych puzzli, zanim będzie można się w niej rozgościć.
A jaśniej, to sprawa wygląda tak, że parter wciąż jest gruzowiskiem, projekt na mojej głowie, inny ważny projekt trzeba było rozliczyć i zamknąć, płytki się same nie wybiorą, drzwi zdalnie też da się wynaleźć, ale trzeba to zrobić, fachowcy mają poślizg... zanim będzie można ruszyć pomieszczenie pracowni, trzeba wykonać inne remonty... a cierpliwość moja wytrenowana, podpowiada w środku... Kaśka, tylko spokój może Cię uratować.
No to stukam nareszcie zbyt długimi paznokciami w klawiaturę, uspokajam się...
Nie ma wyjścia, trzeba to przetrwać.
Po wszystkim zrobimy parapetówkę i wszystko Wam wtedy pokażę, a będzie co oglądać, bo plany zacne... i sama jestem ciekawa co nakombinowałam :)



Mimo wszystko... o miłości


W internetach ostatnio smutno.
Dziwny jest ten świat, niczym hymn wyśpiewał nam Czesław.
Ale ja nie chcę dziś o smutkach, bo już napisano i powiedziano wszędzie i wszystko... 
Zamiast o nienawiści, napiszę o miłości.
Dziś o miłości, która jest dorosła i pewnie niejedno widziała i niejedno przetrwała, bo ta prawdziwa pozwala najpierw doświadczyć, później pojąć wszystko.
Ona... energetyczna miłośniczka książek, piękna i mądra.
On... pasjonat modelarstwa, pogodny i cierpliwy.
Oni razem... świetna para :)
Właśnie kilka dni temu świętowali 46 rocznicę ślubu. 
Ileż trzeba mieć miłości w sobie, by pokonać taką trasę razem...
Brawo Wy :)
Niezły wynik. 
Z tej okazji malowały się w Kocikowej Dolinie filiżanki dla tej pary.
Niech Wam służą wiele lat...