października 18, 2017

Serce czy rozum, mądrości ludów i porcelana trochę etno trochę boho

Dlaczego marzenia odkłada się na później



A gdyby tak zastanowić się nad tym, kim chcieliśmy zostać w przyszłości, kiedy o niej myśleliśmy, będąc na jej progu...
Gdyby odrzucić wszystkie dobre rady, wszystkich dobrych ludzi, którzy z własnego doświadczenia i w dobrej wierze ,,pomagali nam'' zmieniać decyzje...
Gdybśmy uwierzyli, że wolno nam iść własną drogą, drogą serca a nie rozumu, to dokąd byśmy poszli?

Rodzimy się jako niezapisana księga - tabula rasa. 
Każdego dnia życia jesteśmy kształtowani według wzorców, konwenansów, zasad...  
Przychodzą, zapisują... najpierw rodzice, później szkoła. Nie garb się, nie wychylaj, bądź jak inni, i tak nic z tego nie będzie... 
Im dalej w życie, tym więcej linijek.
A przecież każdy z nas jest indywidualnością. 
Dlaczego więc pozwalamy na jej stłumienie, dlaczego robimy to, czego się od nas wymaga zamiast tego, o czym marzymy?

Temat ten już od jakiegoś czasu chodził mi po głowie. 
Jedną z odpowiedzi na to pytanie jest po prostu lęk...
...przed tym, że się nie uda, przed śmiesznością, przed negatywną oceną, przed perspektywą stawienia czoła i przed różnymi, mało ważnymi tak naprawdę powodami..
Dlaczego?
Bo tak nas zaprogramowano. Bo co nam robiono to i my robimy. Jedni w dobrej wierze, inni, by mieć kontrolę.

Ale przychodzi taki czas, że ze zdumienia przecieramy oczy i zastanawiamy się, jak to się stało, że doszliśmy tak daleko zapominając o sobie :)
Kiedy kurtyna opada, wtedy jest czas na słuchanie serca... na intuicję, instynkt... na wszystko to, co wypieramy, bo każą słuchać rozumu.
A pamiętacie?
Pierwsza myśl jest zazwyczaj tą właściwą...
Natura mimo wszystko nie daje nam o sobie zapomnieć.
To dlatego słuchanie siebie odkładamy na później i odkurzamy te nasze marzenia...
Jak już zrobimy wszystko czego się od nas oczekiwało i mamy na tyle energii by sięgnąć po to wszystko, co czekało...


Kubki trochę etno trochę boho


Pisząc dziś o instynkcie, intucji i głosie serca, o naturalnych dla człowieka sprawach, które zostały zepchnięte na dalszy plan, pokażę kolejne kubki, które malowałam instynktownie, bo po prostu potrzebowałam je namalować... 
Posłuchałam głosu serca i była to wielka przyjemność.
O mądrości indian  też można bez końca... lud związany z naturą i w zgodzie z nią żyjący, zostawił wiele cennych wskazówek. 

Indianie uważali, że ludzie zapadają na choroby przez niespełnione marzenia... 


















                                                           Spełniajmy marzenia  :)

                                                     Pozdrawiam słonecznie - Kasia
                                          


13 komentarzy:

  1. Twoje kubki z motywami indiańskimi są najciekawsze z tych, które widziałam. Wspaniałe. Marzenia należy spełniać to oczywiste. Jednak nie za wszelką cenę i kosztem innych. Wybory powinny być zawsze nasze choć są ludzie, którzy potrzebują "nakierowania". Znam takich:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też je najbardziej lubię... doczekały się swojej publikacji.
    Co do marzeń... pisząc post, myślałam o tym, by nie ograniczać kategorycznie ani siebie ani tych obok nas :)
    Jeśli jest potrzeba, nakierowujmy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak zwykle uroczo i z pomysłem.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak zwykle zachwycasz!!! Uwielbiam motyw sów, dlatego sówki najbardziej mi się spodobały!!
    Moje pasje rozwinęły się z wiekiem :) Teraz chyba wybrałabym inne szkoły, ale w sumie nie narzekam ..

    OdpowiedzUsuń
  5. Kasiu czasem to lęk a czasem wygoda:-) Twoje motywy dają do myślenia, trochę w nich strachu a trochę miłości. Trochę przerażają trochę zastanawiają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsze malowałam sowy... później była szamanka.
      Inspiracją były motywy wynalezione w necie, ubrane w moją interpretację :)

      Usuń
  6. nastrojowe boho-klimaty na tych kubkach stworzyłaś...

    OdpowiedzUsuń
  7. Śledzę Twój blog Kasiu od samego początku...:)
    Widać jak się rozwijasz- gratulacje!
    Uważam osobiście za najpiękniejsze landszfciki zaklęte na porcelanowych cudeńkach.
    To naprawdę ponadprzeciętna wrażliwość- tak trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciepło się robi na sercu, gdy się czyta takie opinie i kolejny raz mam dowód na to, że myśl tworzy rzeczywistość...




      Usuń
  8. Śledzę Twój blog od początku. Rozwijasz się Kasiu. Choć mnie najbardziej się podobają landszafciki zaklęte na porcelanowych cudeńkach. Tak trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawe wzory Kasiu :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ta z sowami to moja ulubiona z tego zestawu :)
    Podziwiam jak pięknie dbasz o szczegóły każdego motywu...
    Co do tekstu na początku wpisu - jestem na etapie, że właśnie zdaję sobie sprawę z tego zaprogramowania i tych wszystkich zasad, wzorców, oraz tego, że kiedyś zrezygnowałam z tego co kocham właśnie dlatego, że inni tego chcieli, i że się bałam postawić na swoim, i że się nie uda...
    Podoba mi się to jak piszesz o takich różnych życiowych sprawach - można odnaleźć coś o sobie... ;)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń