czerwca 01, 2017

Dzień Dziecka i porcelana dla najmłodszych

Nigdy nie byłam nadgorliwą matką



To będzie wpis, za który pewnie dostanę po uszach, bo oficjalnie moje dzieci nie lubią upubliczniania, chyba że sami zdecydują się na uchylenie rąbka tajemnicy.
W tym przypadku ,,rąbek'' należy do mnie, więc daję sobie prawo zrobić po mojemu.
Nigdy nie byłam nadgorliwą matką.
Ktoś po przeczytaniu tego nagłówka może pobłądzić, więc będę w skrócie prostować...
Nikt nas nie uczy wychowywania dzieci... o samej pielęgnacji możemy poczytać w książkach lub skorzystać z porad doświadczonych. Wszystko co robimy, robimy intuicyjnie, z serca, często zapomiając o głowie :) Ot, taka słabość bezwarunkowa, która często pozwala przymknąć oko. 
Nikt też nie lubi dobrych rad, rad jak powinien wychowywać te swoje cuda...
Biorąc się za ten post, miałam w głowie cały sens. Teoretycznie to było do przeskoczenia, ale jak zawrzeć całe życie w kilku zdaniach?

Dwoje. Córka i syn. Oboje diametralnie różni, choć wychowani pod jednym dachem.
Tak szybko mi umknął ten czas.
Jeszcze ,,wczoraj''  jako maluchy wierzyli we wszystko, co im mówiłam.
Dziś żartobliwie wypominają mi zakupy dla ,,takiej pani'' która nigdy nie przyszła :)
Jeszcze ,,wczoraj'' czytaliśmy razem Brzechwę, a dziś to Oni podrzucają ciekawe propozycje.
Jeszcze ,,wczoraj'' dyskutowaliśmy po nocach na wszystkie tematy...
...i na szczęście, do dziś jesteśmy w stanie dyskutować dalej :)

Czasem nie było łatwo. Czasem z bólem serca patrzyłam jak zmagają się ze swoimi sprawami, jak uczą się podejmować decyzje, brać odpowiedzialność, wyciągać wnioski...
Nie przeszkadzałam im w tym.
Nie zabraniałam wszystkiego, wręcz odwrotnie... pozwalałam.
Wszystko czego doświadczyli na własnej skórze, kształtowało ich charaktery.
To nie są idealni ludzie, bo takich nie ma.
Ale są to ludzie, na których ktoś, kiedyś będzie mógł liczyć, bo mają wspaniałe wnętrza.

Dlaczego nie byłam nadgorliwą matką?
Bo im nie prasowałam od chwili, kiedy nauczyli się obsługiwać żelazko, bo kiedy zaspali do szkoły, nie za każdym razem odwoziłam pod drzwi główne... bo mi się nie chciało robić pierogów ruskich, bo nie odrabiałam za nich pracy domowej... i nie napisałam prezentacji :)

Dziś patrząc na swoje dzieci myślę sobie... cholera, kawał dobrej roboty tutaj wykonaliśmy.
Piszę o tym z wielką miłością i wzruszeniem i mam nadzieję, że poniosą to dalej, we własne życie.


                                 Wszystkiego najlepszego w dniu Waszego święta :)



Dla najmłodszych


Dziś się rozpisałam nieco, ale to i tak wszystko w skrócie...
Gdybym zechciała opowiadać o wszystkich zajęciach sportowych mojej córki, włącznie z unihokejem, o koronie i lornetce albo o zajawkach gitarowych syna, o le parkour, karate i jak tańczył breakdance, o zlotach motocyklowych i patyczakach w domu... i w tym miejscu naprawdę kończę :)

Teraz trochę porcelanki nareszcie. Porcelanka malowana dla różnych znajomych dzieciaczków.
Dla Szymonka, Nikoli, Michaśki, Kacperka, Michałka, Julki... 
Kolejność przypadkowa :)
Ostrzegam też, że prace powstawały w różnym czasie i mogą nie być doskonałe :)














































         
                                                                     Rodzicom i dzieciom
                                                      Wszystkim życzę udanego Dnia Dziecka  :)


                                  

18 komentarzy:

  1. Kubeczki boskie :) wychodzi na to, że ja też nie byłam nadgorliwą matką. Czasami błędy dzieci bolały mnie bardziej niż ich samych ale trzeba było na nie pozwolić. Tym bardziej, że nie dały sobie przetłumaczyć, że robią nie tak , jak trzeba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś na szczęście mogę się już tylko uśmiechąć... i niech tak zostanie :)

      Usuń
  2. Kasiu, jesteś najlepszą matką i wybaczą Ci ujawnienie tych kilku słów o nich. Cieszę się, że jest więcej takich nie nadgorliwych matek - nie czuję się osamotniona w wychowaniu. A kubeczki prześliczne, szczególnie podoba mi się ten z kotkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danusia o pewnych sprawach już wiemy... Więcej podobieństw wyjdzie w trakcie ;)

      Usuń
  3. Bardzo ciężko jest zawrzeć swoje przemyślenia, a czasem w skrócie nawet jakiś okres życia, ale Tobie się to udało :-) bo jak w kilku zdaniach opisać te wszystkie dni, noce, emocje, radości, smutki? nie mam dzieci, ale lubię czytać takie wpisy i cieszę się wtedy, bo o to chodzi (patrząc się na sama siebie) żeby dać dzieciom spróbować, dać im się czasem oparzyć, dać popełnić swój własny błąd. Pozdrawiam Cię ciepło :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasieńko, skoro to wszystko rozumiesz, sama też musiałaś mieć fajne mimo wszystko dzieciństwo. Wszystko przed Tobą, intuicja jest najlepszym drogowskazem :) Dziękuję że zaglądasz :)

      Usuń
  4. Fajnie napisałaś o swoich dzieciach... :) podoba mi się Twoje podejście, też chciałabym być taką nie-nadgorliwą, nie-narzucającą się mamą :) i będę starała się taka być, obiecuję to sobie i tak mówię do maleństwa, co siedzi i rośnie u mnie w brzuszku ;) uważam, że pozwalanie (oczywiście w granicach rozsądku) na doświadczanie wszystkiego po swojemu to dobra droga - chodzi o to, żeby nauczyć się, że każda decyzja, którą się podejmuje ma swoje konsekwencje, i trzeba ponieść je samemu :)
    Z prac dla dzieci najbardziej spodobała mi się ta z Zygzakiem McQueenem z disneyowskich "Aut" :) podoba mi się to, jak dopracowałaś szczegóły, a poza tym naprawdę lubię ten film ;) generalnie lubię animacje Disneya - niby są dla dzieci, ale dorośli też mogą dużo z nich wynieść... :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justynko... na podstawie tego co czytam kiedy Cię odwiedzam, co oglądam, goszcząc u Ciebie i otrzymując tak piękne komentarze, jestem przekonana że mam do czynienia z niesamowitą, wrażliwą i cieplutką kobietą i przyszłą mamusią. Czekam aż sama będziesz pisać o macieżyństwie przy okazji publikacji swoich prac :)

      Usuń
  5. Cudowne!!! Wyjątkowe i niepowtarzalne prezenty!!!!
    Bycie mamą jest wyjątkowe :) Cała gam uczuć, która temu towarzyszy tworzy sens naszego życia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kasiu, jesteś tak cudowną osobą, ciepłą, szczerą i tak bardzo żałuję, że nie mam więcej czasu, by do Ciebie zaglądać:( Bardzo lubię takie wpisy ode serca, pełne ludzkich wątpliwości, ale też wielkiej szczerości. Twoje dzieci to szczęściarze...mają cudowną mamę! Jestem pewna, że tatę też:)
    Twój talent to perła...Z przyjemnością ogląda się prace, tak pięknie wykonane i tak pięknie sfotografowane:)))
    ściskam mocno:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monia, nie jest istotne jak często tu jesteś, fajnie że w ogóle. Ja też nie wszędzie docieram, musiałabym wciąż tu siedzieć... pomijam fakt, że czasem zdarza mi się tutaj pomieszkiwać ;)

      Usuń
  7. Olaf ma tę moooc co się kliii! :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak Ty to pięknie opisałaś Kochana <3 Wspaniała z Ciebie Mama :) Śliczne dzieła, szczęściarze z tych dzieci :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzieci pewnie ustawiają się w kolejce za takimi cudnościami:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pewnie, że na marzenia nie jest za późno :) a w życiu najlepiej robić to, co się kocha :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wszystkie mi się podobają :-)

    OdpowiedzUsuń