marca 16, 2017

A gdyby tak... i gołębie na filiżankach

...rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady ?



Raz na jakiś czas taki pomysł wpada do głowy chyba każdemu i nie mam tu na myśli tych prawdziwych Bieszczad, bo ja, znając życie prysnęła bym nad morze...
A może później w góry ? Wszędzie bym prysnęła.  
Takie pomysły objawiają się najczęściej wtedy, gdy dusza rogata (czytaj krnąbrna, nie do poskromienia) pragnie rozwinąć skrzydła i wzbić się w przestworza.
A z tyłu głowy wciąż brzmią słowa... no zrób coś z tym nareszcie... 
Więc dziś kolejny krok w zrobieniu ,,czegoś'' 
Tutaj mam na myśli kontakt z  Agencją Pana Grzegorza w sprawie różnych, ważnych, istotnych dla mnie rzeczy.
Może jak przeczytam to, co napisałam, moja wyobraźnia podsunie mi kolejny plan działania :)



Gołębie



Pisząc o rozwijaniu skrzydeł, z którymi tak naprawdę każdy z nas się rodzi, (kwestia wiary, że jak trzeba, zadziałają) wspomnę zestaw filiżanek malowany dla Darka, który jest pasjonatem tych wspaniałych ptaków...
















10 komentarzy:

  1. gołębie obecne :) kropeczki - obowiązkowo - też również także :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasiu piękne te gołąbki :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gołebie wyglądają, jakby plotkowały sobie :) Slicznie, też bym chciała umieć tak malować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepiękne gołębie, moje ulubione. Ale kocham też koty (mam trzy). Pozdrawiam sobotnio:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danusiu, koty to moje najukochańsze stworzenia. Uwielbiam je, bo sama mam kocią naturę :)

      Usuń
  5. Jestem fanką talerzyka! Jak zrobiłaś tę obwódkę? Gąbeczką?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak :) Bardzo ostrożnie mieszając coraz ciemniejszy kolor.

      Usuń
  6. Świetny kawał sztuki, piękne wykonania i wspaniała kolorystyka. I pisze to osoba, która nie przepada za gołębiami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za budujący komentarz... U mnie na pierwszym miejscu zawsze będą koty :)

      Usuń